Prabacia Marianna mówiła też, że "po zupie cienko w dupie" (przepraszam za słownictwo) i dlatego zawsze gotowała obiad z dwóch dań, bo wiedziała, że w jej domu samą zupą nikt się nie naje.
Więc jeśli już mowa o zupach... Niecierpię, a raczej nie jestem w stanie przełknąć czarniny, czerniny, czyli zupy z kaczej lub gęsiej krwi. Bryyy!!! Nawet nie wiem, jak się ją przyrządza. W mojej rodzinie jest to zaś rarytas, który zawsze gotuje się na Boże Narodzenie.
Czy ktoś ma przepis na czarlinkę???
